Mielno – maj 2019

Wyjazd co prawda trzydniowy, bo od piątku do niedzieli, ale nastawiony głównie na jazdę do celu, reset na miejscu i powrót. Nie wyznaczaliśmy żadnych postojów po drodze i żadnego zwiedzania. Ostatni raz byliśmy nad polskim morzem 5 lat temu, a w samym Mielnie jakieś 20 lat temu, więc byłam ciekawa co się tam zmieniło …

Piątek (dzień wyjazdu) okazał się pogodowo najlepszym ze wszystkich trzech dni, nasza trasa prowadziła przez Oborniki (ten odcinek był fatalny – korki i roboty drogowe!) dalej do Piły i tutaj już się jechało dużo lepiej, a dalej na Koszalin i do Mielna. Ostatni odcinek Piła – Koszalin był super! warto się tamtędy przejechać dla samej drogi, większość trasy ciągnęła się lasami, do tego niewielki ruch … rewelacja.

W Mielnie szukaliśmy oczywiście noclegu z bezpiecznym parkingiem dla motocykli, zatrzymaliśmy się w willi MARINA położonej przy jeziorze Jamno, do morza 10 min spacerkiem. Wybór dokonany w ostatniej chwili, ale bardzo trafiony… świetny pensjonat z bezpiecznym parkingiem, bardzo przyjemnymi pokojami i przepysznymi śniadankami …

Pogoda w piątek jeszcze w miarę dopisała, aczkolwiek szału nie było ze względu na zimny wiatr (ale można było chociaż złapać trochę słoneczka). Mielno … generalnie jeszcze puste. Myślałam, że sezon zaczyna się w maju, ale nie – podobno dopiero w czerwcu, przygotowania były widoczne na każdym kroku. Miało to swoje plusy, bo nie było tłoczno …

Generalnie pobyt na taki weekendowy przedsezonowy wypad jak najbardziej … można wypocząć i zresetować się, ale tak naprawdę to przypomniałam sobie, dlaczego przestaliśmy tam jeździć … zimno, wiało, na każdym kroku tylko jedzenie (większość fast food), boksy z grami (wszędzie odgłosy cymbergaja) i chińskimi zabawkami, nie wspominając o “miernikach” siły wykopu bądź uderzenia pięścią “młodych gniewnych” … jak do tego wyobrażę sobie tłumy ludzi na ulicach… brr

Będąc nad morzem nie mogliśmy nie zjeść słynnej smażonej rybki … i tu na szczęście trafiliśmy rewelacyjnie … restauracja MORS przy głównym deptaku z pomnikiem morsa na końcu, nieopodal plaży. Pyszne jedzenie, świetna obsługa … zamówiliśmy sobie nawet rybkę na wynos do domu (odebraliśmy ją świeżutką rano po godz 9.00)

W niedzielę rano wyjechaliśmy do domku (z rybką), trochę wiało, ale im dalej od morza tym pogoda była lepsza. Generalnie świetna jazda, pusto na drogach, trasa zleciała miło i niesamowicie szybko… weekend uważam za bardzo udany … pojeżdżone … odpoczęte .. i do tego Dzień Matki. Mam nadzieję, że u Was też było miło … Lwg